
12.12.2025
ZMIERZCH — 12.12.2025
Dziś odeszła Magda Umer. Piszę ten zapis dokładnie dziś, bo tylko dzisiaj ma on sens w takiej formie — nie jako wspomnienie, nie jako nekrolog – jako akt cichej obecności, trwania przy Niej, bo przez lata łączyła mnie szczególna, niemal intymna więź słuchania Jej recitali i wielu ulubionych przeze mnie piosenek.
Magda była nie tylko wybitną interpretatorką piosenki literackiej. W moim odbiorze była architektką nastrojów nostalgicznych i nieuleczalnych zasmuceń – takich, które nie chcą być naprawione, tylko „wsłuchane” najmocniej jak się da wgłąb i do samego końca stęsknionej za stanem wzruszenia nostalgii.
Jej śpiew nigdy nie obiecywał ulgi. Raczej pozwalał uczestniczyć w bez wstydu, w ciszy zadumy i uniesienia bez konieczności ich zagłuszania.
Od zawsze szczególne miejsce zajmował u mnie Jej nieśmiertelny „Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie” — piosenka, do której muzykę napisał Krzysztof Knittel – kompozytor dziś światowego formatu, wtedy współtwórca jednego z pierwszych wielkich scenicznych sukcesów Magdy.
Ta muzyka i interpretacja Magdy była przez całe życie ikoną Jej niebywał doskonałości budowania z wrażliwości zachwytów, z zachwytów – bezdechów, z bezdechów – przyspieszonego pulsu poruszonego kruchym pięknem delikatności miłości.
To coś, co od początku było „na zawsze” związane z umiejętnością budowania intymnej więzi z publicznością.
Szczerze mówiąc, całymi latami wracałam do piosenek Magdy w momentach granicznych: przy rozstaniach, w czasie długich zmierzchów, w okresach emocjonalnego impasu. Co najbardziej zadziwiające Jej głos i perswazyjny to nie leczył. On towarzysząc koił. W dodatku słucham tych piosenek ciągle inaczej.
Coraz większą przyjemność dają mi wzruszenia i nie całkiem gorzka świadomość, że nieuleczalność tęsknot nie musi boleć. To co boli w tej chwili, to utrata szansy na choćby połowiczne ukojenia w spotkaniach z JEJ nadzwyczajną serdecznością, którą obdarzała publiczność na żywo.
Nie będzie już koncertu.
Nie będzie tej obecności, która zawsze działała jak delikatny dowód, że ktoś jeszcze potrafi wtulać się w smutek i nie bać się go.
Odejście Magdy nie zamyka tego, a zarazem .zawiesza mnie w przekonaniu, że pewne stany mają prawo pozostać takie jakie są, nawet gdy nie generują pogody ani radości i że one także czasami są warte pamiętania.
Dziś chcę zestawić ten tekst z paroma, ulubionymi przeze mnie piosenkami Magdy. Nie jako archiwum. Jako ślad wdzięczności. Ona jest jedną z tych, która odchodząc, nie zamilknie w swej artystycznej wędrówce przez sensy i wartości – zostawiła nam sposób wsłuchania się w świat wg skali intymności o wymiarze ponadczasowym.
Ten wymiar zostanie z tymi, którzy kochali Ją i Jej sztukę.
TR / EJ
Wybrane piosenki Magdy Umer 🎵 Piosenki 🎵
Wybrane piosenki Magdy Umer – autorzy:
-
🎵 Zmierzch — sł. Jeremi Przybora, muz. Jerzy Wasowski
-
🎵 Oczy tej małej — sł. Agnieszka Osiecka, muz. Zygmunt Konieczny
-
🎵 Osobno — sł. Magda Umer, muz. Seweryn Krajewski
-
🎵 Tylko miłość— sł. Magda Czapińska, muz. Witek Cisło
-
🎵 Ptaki smutku — sł. Magda Czapińska, muz. Janusz Strobel
-
🎵 Atramentowa rumba — sł. Marcin Sosnowski, muz. Maciej Małecki
-
🎵 I wciąż się na coś czeka — sł. Jerzy Jurandot, muz. Franciszka Leszczyńska
-
🎵 Pejzaż bez Ciebie — sł. Jeremi Przybora, muz. Jerzy Wasowski
„potężne opary ciepła wiejąc chłodem potrafią wyciąć ten chłód” (tr/ej)
